15 sierpnia 2011 2 min to read

Jak to jest z tymi lumpeksami?

Category : Artykuły, Lumpeksy

Zastanawiałyście się kiedyś jak to jest, że lumpeksy cieszą się tak ogromną popularnością? Przecież w przejmowaniu używanych rzeczy nie powinno być nic fajnego ? na pierwszy rzut oka mało kto to lubi, a już na pewno, jeśli chodzi o ubrania. Często ludzie żyją też w przeświadczeniu, że kupowanie w lumpeksach to obciach, że ubierają się tam ci, którzy nie mają pieniędzy, nie tyle na markowe, ale nowe ciuchy w ogóle.

 

Kto kupuje?

Prawda jest jednak zupełnie inna i dla wielu z Was to, co napiszę będzie ?oczywistą oczywistością?. W lumpeksach ubierają się niemal wszyscy ? od ludzi, którzy faktycznie nie mają pieniędzy, przez studentów oraz ludzi, których nikt by się tam nie spodziewał ? wzięte panie adwokat, kobiety, które osiągnęły już sukces albo te, które dopiero go budują. Te ostatnie szukają w lumpeksach czegoś niepowtarzalnego, czego nie dadzą im najnowsze kolekcje Zary, Monnari, czy Simply. Poza tym na lumpeksy jest moda, zwłaszcza w dużych miastach.

Ceny

To zależy. I wysokie i niskie. Można trafić na prawdziwe okazje, ale też znaleźć coś, co mimo swojego stanu jest nieprzeciętnie drogie. Trafna ocena tego, co takie jest, a co nie, przychodzi z czasem. Im więcej lumpeksów zaliczymy, tym lepiej ? zorientujemy się, gdzie można kupić fajne, markowe jeansy, a gdzie znajdą się wystrzałowe buty. Fenomen lumpeksów polega na tym, że można stracić rachubę i wydać kilkaset złotych, co różni się robieniem zakupów w ?normalnych? sklepach tym, że w naszym przypadku szafa pęka w szwach.

 

Co można upolować?

Na co tylko ma się ochotę. Warunki? Jeden ? w szperaniu trzeba dojść do wprawy. Lumpeksy pełne są nie tylko ubrań, w których chodzimy na co dzień, ale też wszelkich dodatków, czy nawet wieczorowych kreacji, których cena jest oczywiście odpowiednio wyższa.

 

Jak ja zaczynałam?

Moja przygoda z lumpeksami rozpoczęła się, gdy zamieszkałam we Wrocławiu. Na początku jeszcze bardzo nieśmiało, z czasem zaczęłam zaglądać do lumpów, kiedy tylko miałam chwilę, a w pobliżu jakiś się znajdował. Wcześniej byłam żywym przykładem tego, co opisałam wyżej. W swoim rodzinnym mieście omijałam sklepy z używaną odzieżą szerokim łukiem. Moją pierwszą zdobyczą była bluza z H&M, którą mam do dziś. To nic, że kosztowała aż 30 złotych ? było warto, choćby ze względu na jej doskonałą jakość i to, że służyła mi, kiedy za oknem szalała zima. Potem był taki czas, że porzuciłam lumpeksy, głównie z nawału obowiązków ? trwało to do wiosny, kiedy wyruszyłam na podbój lumpów w moim rodzinnym mieście. Okazało się, że to prawdziwa kopalnia okazji, a ceny są takie, że niemal każdy weekend spędzałam na wertowaniu wieszaków. To właśnie wtedy zdałam sobie sprawę, że uwielbiam koszule. Co jeszcze ważne, łażeniem po lumpeksach zaraziłam mamę, która zawsze twierdziła, że nie potrafi szukać.

Niedawno doszłam do wniosku, że przydałby się porządny zbiór lumpeksów we Wrocławiu, żeby już nie musieć pamiętać, gdzie i kiedy jest dostawa, a gdzie można liczyć na duże obniżki.

Leave a comment

Newsletter subscribe